JAK FARBOWAĆ, ŻEBY NIE ZNISZCZYĆ? – WYWIAD Z FRYZJEREM

andy solecki

Czy da się mieć pięknie i regularnie zafarbowane włosy bez ryzyka ich uszkodzenia? Postanowiłam zapytać specjalisty. Dziś zatem zapraszam Was na wywiad z fryzjerem specjalizującym się w koloryzacji, Andy’m Soleckim!

Czy da się mieć regularnie farbowane włosy (tak, żeby jak najrzadziej były widoczne odrosty) tak, aby ich w ogóle nie zniszczyć?

Oczywiście, że się da. Wystarczy dobrać po prostu odpowiednią koloryzację do rodzaju i stanu włosów, istnieją farby półtrwałe na bazie naturalnych składników, które nie są w stanie rozjaśnić nam włosów, są to tzw. farby ton w ton, które mogą przyciemnić włosy, nadać różne odcienie od popieli, poprzez złoto i miedź, aż po czerwień i fiolet… Taka koloryzacja jest nieinwazyjna, a najczęściej dodatkowo pielęgnuje włosy. Po tego typu koloryzacji kolor, jaki uzyskujemy stopniowo się wypłukuje, a co za tym idzie odrost jest praktycznie niewidoczny. Przykładem takiej koloryzacji jest np. Kemon Yo Coloring.

Jakie są sposoby rozjaśniania włosów, by jak najbardziej ograniczyć wyrządzone im szkody albo w ogóle ich nie zniszczyć? Czy jest to możliwe podczas „domowego” farbowania czy może to zrobić jedynie profesjonalny fryzjer?

Jeżeli chcemy rozjaśnić włosy w domu wyrządzając im jak najmniejsze szkody, musimy się na tym znać, zwykle jest to trudne do wykonania bez pomocy osoby drugiej z oczywistego względu – łatwiej jest narobić sobie plam czy nierówny kolor farbując nieumiejętnie samemu. Żeby nie zniszczyć w większym stopniu włosów musimy znać ich potrzeby, rodzaj, na tej podstawie dobieramy odpowiedni produkt rozjaśniający (tu może być zarówno farba czy rozjaśniacz-krem/proszek/żel) i dobieramy odpowiednie stężenie wody %. Tak czy inaczej, za rozjaśnienie włosów nie polecam brać się samemu, chyba, że nie zależy nam na naturalnie i profesjonalnie wyglądającym efekcie końcowym.

Czy można w jakiś sposób przedłużyć trwałość koloru na włosach uprzednio rozjaśnionych?

Tak, można. Najlepiej zrobić pigmentację na mocno rozjaśnionych włosach jako podkład, przed położeniem nowego koloru. Są różne metody, próbowałem kłaść farby naturalne (natury z zerem po kropce np 8.0 albo samo 8, czyli, że dany odcień nie ma dodatkowego refleksu). Takie odcienie są mocniej kryjące i niektórzy wykorzystują to w pigmentacji, kładąc wstępnie samo 8 lub 8.0 na wilgotne włosy bez mieszania z oksydantem, po upływie 20 min dokładając na to docelowy kolor np 8.3 i w ten sposób uzyskując jasny złoty blond. Druga metoda to położenie pigmentu takiego, jaki naturalnie występuje na danym poziomie jasności, np. gdy chcemy to 8 to kładziemy na umyte włosy pigment złoty (bo złoto naturalnie występuje we włosach o poziomie jasności 8-jasny blond) i po upływie 10 minut zmywamy, podsuszamy włosy i mamy gotową bazę pod nowy docelowy kolor. W razie gdy nie wykonamy pigmentacji na uprzednio rozjaśnionych włosach, przyciemniając je możemy się „nabawić” np. zielonego lub oliwkowego odcienia. W przypadku pierwszej metody wybieraj naturalny odcień farby z tej samej serii którą wykonasz kolor docelowy. Wybór firmy jest tu dowolny. Natomiast w przypadku metody numer dwa polecam gotowe pigmenty z Kemon Kroma Life (ja używam takich w salonie, w którym pracuję).

Jakich produktów używać do domowego rozjaśniania (by nie zniszczyć włosów albo zniszczyć je jak najmniej) i domowego farbowania? Czy muszą to być rozjaśniacze/farby koniecznie fryzjerskie? Czy może sprawdzą się też tańsze farby drogeryjne? Chodzi mi o takie farbowanie, żeby efekt utrzymał się jak najdłużej i wyglądało to przy tym jak najlepiej.

Do domowego rozjaśniania, jeżeli już jesteśmy do tego zmuszeni to najlepiej zaopatrzyć się w profesjonalny rozjaśniacz oraz wodę % i dobrze jest zasięgnąć informacji od zaprzyjaźnionego fryzjera czy kogoś innego, kto zna się na rzeczy i wie, jak zabieg wykonać. Natomiast do domowego farbowania większość osób używa farb drogeryjnych, które, nie powiem, są coraz lepsze. Jednakże fryzjerskie farby również są coraz lepsze, przecież nie może być tak, że farba drogeryjna przewyższy jakościowo fryzjerską. Z farbami drogeryjnymi problem jest tego typu, że większość ludzi sugeruje się zdjęciem modelki z opakowania, nie róbcie tego! Ponieważ owe modelki mają kolory robione w PhotoShopie , i mało tego, kolor jaki nam wyjdzie nie zależy od farby, a od tego jak jej użyjemy i od koloru jaki obecnie posiadamy! Równie ważna jest historia koloryzacji włosów. Farby sklepowe mają z założenia wyjść na większości włosów konsumentek, dlatego też mają dodane do opakowania buteleczki z większym stężeniem % niż jest w rzeczywistości potrzebne (a prawidłowe stężenie dobrze dobierze fryzjer, który widzi jaki mamy naturalny poziom jasności włosów, obecny kolor farbowany oraz jaki jest cel). Warto też wiedzieć, że za sprawą tego co powiedziałem wcześniej, czyli że farby drogeryjne mają wyjść na praktycznie każdych włosach, mają one większe cząsteczki pigmentów, więc są często trwalsze i trudno je później usunąć z włosów. Co do przedłużenia trwałości koloru, proponuję korzystać z kosmetyków specjalnie przeznaczonych do włosów farbowanych lub nadających blask.

Produktów o jakim składzie (chodzi mi o konkretne składniki aktywne) najlepiej używać, aby odżywić/zregenerować farbowane włosy, które wcześniej zostały rozjaśnione?

Do regeneracji potrzebujemy dostarczyć włosom protein (czyli np. keratyna, która buduje nam włosy). Problem pojawia się jednak, gdy nie wiemy czy mamy włosy zniszczone, czy suche. Proteiny pomogą włosom zniszczonym, suchym zaś zaszkodzą, ponieważ suche włosy potrzebują nawilżenia, a więc wszelkich olejków, ekstraktów z roślin i owoców, także słabszych silikonów dla ochrony. Tak więc, gdy wiemy, że nasze włosy są zniszczone, szuajmy kosmetyków zawierających dużą ilość protein, zwłaszcza keratynę. Gdy jednak przesadzimy, dojdzie nam do „przeproteinowania”, to znaczy, że w efekcie włosy będą nadmiernie twarde i sztywne, mogą się wtedy łamać. Dobrze jest więc zbilansować pielęgnację włosową dając im zarówno protein jak i emolientów.

Produktów o jakim składzie najlepiej unikać, jeśli chce się zregenerować/odżywić włosy? Chodzi mi o to, czy są takie produkty „oszukane”, gdzie producent zapewnia regenerację, ale w składzie znajdują się takie składniki, które w ogóle nie działają na włosy albo wręcz im szkodzą (jeśli takie są, to wymień te składniki).

Szczerze, nie śledzę z uporem maniaka wszystkich składów kosmetyków i nie będę tutaj podawał żadnych firm które się nie nadają, bo każdej firmie może się zdarzyć wyprodukować hit, jak i bubel. Wiele kosmetyków mających zapewnić nam regenerację, zawiera alkohol (denaturat), zwłaszcza produkty bez spłukiwania i w sprayach, często mają go na 1 lub 2 miejscu w składzie, co sugeruje że owego alkoholu jest w produkcie najwięcej – musi on być tam umieszczony, aby zapobiec przeciążeniu włosów, ale z pewnością nie pomoże nam w regeneracji. Unikałbym także cięższych sylikonów, które dają złudne wrażenie zdrowych włosów, a tak naprawdę blokują dostęp składników aktywnych. Lekkie silikony to np. dimethicone, amodimethicone, silikony typu PEG. Inne już wymagają użycia mocnych środków myjących, by zdjąć je z włosów, co znów nie posłuży włosom mocno zniszczonym. Więc lekkie silikony-tak, ciężkie-nie.

Czy możliwe jest zregenerowanie kompletnie zniszczonych częstym rozjaśnianiem i farbowaniem włosów (tak zwanego „siana”)? Czy może w takim przypadku raczej powinno się włosy obciąć, po czym zacząć odpowiednio dobraną pielęgnację i wtedy dać im odrosnąć?

Teoretycznie nie, bo gdy włos jest martwy, możesz poprawić jego wygląd, ale nie stan. Najzdrowiej jest je ściąć, aczkolwiek są różne opcje, np. keratynowe prostowanie, które wygładzi i nabłyszczy włosy, albo walenie na włosy silikonowych bomb w postaci serum, jedwabiów oraz eliksirów. Następnie można wygładzić włosy susząc je na okrągłej szczotce i po takich zabiegach jakoś tam one wyglądają. No, jest to opcja na przenoszenie takich włosów, ale prędzej czy później lepiej jest je ściąć. Istnieje też taki zabieg pielęgnacyjny jak wprowadzenie składników odżywczych za pomocą pielęgnicy do włosów, to ciekawe i dosyć nowe urządzenie wykorzystujące podczerwień do rozbijania składników odżywczych (maski czy olejku) na drobniejsze cząsteczki, łatwiej wchłaniające się do struktury włosów.

Czy można często zmieniać kolor włosów, a przy tym mieć włosy zdrowe i ładne? Jeśli tak, jak to osiągnąć?

Można, pod warunkiem, że wiemy jak! Tak jak mówiłem na samym początku, jeżeli stosujemy koloryzację ton w ton, możemy zmieniać kolor lub odcień włosów tak często jak tego chcemy. Gdy jest on zbyt ciemny, można zrobić dekoloryzację redukcyjną, która w dość szybkim czasie zdejmie nadmiar ciemniejszego koloru, po czym od razu można kłaść nowy. Można także „bawić się” tonerami typu la riche directions, ale to już dla odważniejszych.

Polecasz pielęgnację stricte naturalną czy raczej w głównej mierze kupne kosmetyki? Dlaczego?

Jeśli chodzi o pielęgnację tak zwanymi domowymi sposobami, to i tak i nie. Tak, bo jednak to są zawsze naturalne składniki i jeżeli są dobrej jakości, to pomogą w jakimś stopniu. Nie, bo uważam że na to najzwyczajniej w świecie szkoda czasu i zachodu. Dużo lepiej mieć jeden dobry szampon i maskę, którą stosujemy raz czy dwa razy w tygodniu, i tyle.

Czy to, jak traktujemy nasze włosy (w jaki sposób je wycieramy po myciu, w jaki sposób czeszemy, np. czy robimy to delikatnie czy szarpiemy itp.), ma duży wpływ na ich kondycję? W jaki sposób to wpływa?

Jak najbardziej ma to wpływ! Nie chcę nawet słyszeć, jak ktoś mówi że trze włosy ręcznikiem aż będą w pół suche, toż to morderstwo! Włosy należy delikatnie odsączyć z wody dłońmi, następnie możemy lekko zawinąć włosy w ręcznik i poczekać 5 min aż ten wchłonie część wody, tak by nie kapało nam na twarz. Najlepiej rozczesywać włosy gdy mamy na nich maskę, po spłukaniu dobrej maski nie powinno być problemów z rozczesaniem, a jeżeli są, to nakładamy bogate serum od połowy długości włosów skupiając się na końcówkach i czeszemy szerokim grzebieniem. Natomiast w przypadku włosów kręconych najlepiej wcale ich nie czesać, nie lubią tego. Jak leży na nich maska to przeczesujemy je palcami, a potem odgniatamy ręcznikiem nadmiar wody. Co do ręczników polecam stosowanie papierowych, nie sądzę by to było drogie, a na pewno jest higieniczne (bo jednorazowe użycie) i takie ręczniki dobrze chłoną wodę i nie niszczą włosów. Nie polecam także kłaść się spać we włosach mokrych czy wilgotnych, podsuszmy je lepiej suszarką, jeśli już musimy i dopiero idźmy do łóżka. A o prostowaniu włosów mokrych już nawet słyszeć nie chcę! A wiem że są ludzie którzy tak robią i w dodatku twierdzą,że ich włosy są w lepszej kondycji!

Pst! Sprawdź też:

[źródło tytułowego zdjęcia]

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!