GDZIE ZJEŚĆ WEGAŃSKO W KRAKOWIE?

gdzie zjeść wegańsko w Krakowie?

Gdzie zjeść wegańsko w Krakowie? Które wegańskie knajpy odwiedzić, a które omijać szerokim łukiem? Sprawdź!

Kraków to jedno z tych polskich miast stworzonych dla wegan. Knajp wegańskich, wegetariańsko-wegańskich czy tych choćby z opcjami wegańskimi jest tu naprawdę dużo! Tak że wegus w dawnej stolicy Polski z głodu z pewnością nie umrze. Ale nie sztuka się tylko najeść, sztuka to nasycić się smacznymi rzeczami. Sprawdźcie zatem moje wegańskie wrażenia z Krakowa… A więc…

GDZIE ZJEŚĆ WEGAŃSKO W KRAKOWIE?

  • WEGAŃSKIE ŚNIADANIA / DESERY

MIĄŻSZ

Jeśli na śniadanie lubicie zjeść coś konkretnego, to polecam Miąższ! Miejsce jest wegetariańskie z opcjami wegańskimi, a w menu znajdują się 3 opcje wegańskiego panini (buła chrupiąca, a dodatki całkiem fajnie dobrane; mnie najbardziej posmakowało panini z hummusem, a Kajtkowi – z guacamole), a i wegańskie ciacho się znajdzie (niestety, większość deserów wegetariańska, ale już nie wegańska). To z czego słynie Miąższ to chyba jednak przede wszystkim przepyszne soczki i smoothie! Ja polecam zwłaszcza A2, czyli jarmuż + ananas + granat, pyszne połączenie!

Ach, no i plus za fajne, choć niewielkie, wnętrze i spoko obsługę – miłą i żwawą!

I to jest śniadanie! 👌 #mortycjawkrakowie #biedniweganiejedzatylkosalate #vegantrip #vegancracow

Post udostępniony przez blogger, vegan, crazy cat lady (@mortycja_com)

SŁODKI WENTZL

Miejsce może niekoniecznie na śniadanie, ale na kawę i deser już owszem! Do kawusi mają 3 rodzaje mleka roślinnego – sojowe, ryżowe i owsiane. Poza tym w ofercie jest też jedno wegańskie ciacho (tort zwany Wegeniuszem – petarda! naprawdę yummy!), bywają deserki chia, no i – co najważniejsze – są wegańskie lody (które knajpa wytwarza sama!). Prócz sorbetów (cytrynowy, który jest moim ulubionym smakiem sorbetu, naprawdę super!) trafiliśmy na czekoladowe, innego dnia były kokosowe. Niezłe, niezłe. Jeśli będziecie w Rynku lub w tej przydworcowej galerii handlowej będziecie się snuć w oczekiwaniu na pociąg/autobus, to koniecznie zajrzyjcie do Słodkiego Wentzla!

Poszliśmy za kawą, trafiliśmy na takie wegańskie pyszności 😍 #mortycjawkrakowie #biedniweganiejedzatylkosalate #vegantrip #vegancracow

Post udostępniony przez blogger, vegan, crazy cat lady (@mortycja_com)

CAFE MŁYNEK

Jest kilka wegańskich opcji śniadaniowych (my spróbowaliśmy jedynie placuchów kukurydzianych, były spoko, a poza tym są jeszcze ……………), a do tego kawa, herbata i sok pomarańczowy gratis bez limitu, za co duży plus! Niestety, z plusów to tyle, bo… do kawy jest tylko mleko sojowe, a z deserów wegańskich jedynie banan zblendowany z daktylem (smaczne, no ale kaman, zjadłoby się jakieś ciacho!).

VEGANIC

Wnętrze (baaardzo duże) mnie totalnie zachwyciło! Gdybym mieszkała w Krakowie i byłoby mnie stać, to w Veganicu jadałabym codziennie, naprawdę. Wnętrza piękne, przestronne, więc podejrzewam, że nawet w porze obiadowej czy tam lunchowej nie ma tam tłoku. Zaś co do jedzenia – wybór śniadań jest optymalny, jest wybór, więc z pewnością dla każdego coś się znajdzie, ale nie ma przesytu. My spróbowaliśmy past (smaczne, i ogromny plus za chrupiące pyszne pieczywko!), omleta z tofu (prze-pysz-ny! no cudowny! Kajtek zrzędził, że za tłusty, i faktycznie aż z niego tłuszcz kapał, ale w smaku niebo w gębie!), racuszków (niezłe, choć mogłyby byś słodsze jednak) i oczywiście zielonych smoothies (mniaaaam!).

Ostatnie śniadanie w Krakowie, ale za to w jakim pięknym miejscu! 😊 #mortycjawkrakowie #beautyinterior #vegancracow #igerskrakow

Post udostępniony przez blogger, vegan, crazy cat lady (@mortycja_com)

  • WEGAŃSKIE LUNCHE I OBIADY

VEGAB

Lokal malutki  jak typowa buda z kebabem, no ale to w końcu… jest kebab! Tylko wegański! I naprawdę w smaku niezły. Smakowo są 4 opcje – wszystkich spróbowaliśmy (choć nie bez trudu, bo wizytę w Vegabie zaliczyliśmy jedną i w jej trakcie spróbowaliśmy totalnie wszystkiego, co było w menu, więc czapki z głów dla nas, proszę państwa!) i jednogłośną decyzją uznaliśmy za najlepszą tę z sosem kokosowo-fistaszkowym, pychota! Ciasto bounty też miażdży. Natomiast hot dog (bułeczka przepyszna, chrupiąca idealnie, ale kiełbasa dziwna w smaku, trochę zamulająca) i lasagne (sucha i smakowała jakby była z poprzedniego dnia, a nie świeża) już, niestety, bez szału… No ale specjalnością Vegaba jest kebab, więc to właśnie na niego polecam się tam wybrać!

MOMO

Rozczarowanie. Można wpaść, ale radzę jednak omijać. W Krakowie jest tyle knajp, że naprawdę nie trzeba wybierać tych kiepskich. Niby w Momo jest dużo wegańskich opcji, więc jest w czym wybierać, ale…

  • miód w menu widnieje jako wegański, więc nie mam zaufania do 100% wegańskości innych dań,
  • totalny brak zaangażowania i elastyczności ze strony obsługi, odniosłam wrażenie, że kelnerka tam jest karę (gdy zapytałam, na co można zamienić miód, to kelnerka w ogóle NIC nie potrafiła wymyślić, choć pozycję niżej w menu były naleśniki z melasą),
  • strasznie drogo (nie jestem jakimś cebulakiem – jestem przyzwyczajona do cen wege knajp w dużym mieście, ale 6 pierożków za 16,50 zł czy dorzucenie POŁÓWKI banana do naleśników za… 4 zł to już nie drogo, ale wręcz zdzierstwo! Gdyby to jeszcze była jakaś knajpa z wyższej półki, to bym zrozumiałam, ale nie… Wnętrze wygląda jak z czasów komuny, jest zimno, bo najwyraźniej nie ma ogrzewania, a żeby złożyć zamówienie, nie czeka się na podejście kelnerki, tylko samemu trzeba podejść do baru, więc nie mam pojęcia, skąd tak wygórowane ceny!)

Jedzenie dobre, to muszę przyznać, ale i tak przy kolejnej wizycie w Krakowie już sobie to miejsce odpuszczę. Naleśniki na słodko (z bananem i melasą, na którą zamieniłam miód), zupa-krem z pasternaku i naleśnik masala dosa były naprawdę dobre, choć do tego ostatniego dodawany sos orzechowy niezbyt pasował. Nie polecam za to pierożków tybetańskich.

Późny obiad w Szarym Stole. Ale tu ładnie! #mortycjawkrakowie #igerskrakow #wegekrakow #vegancracow

Post udostępniony przez blogger, vegan, crazy cat lady (@mortycja_com)

SZARY STÓŁ

Co do tego miejsca mieliśmy z K. totalnie odmienne zdania – ja dałabym Szaremu Stołowi drugą szansę, Kajtek – nie. Skąd takie decyzje? Otóż jedzenie wegańskie (no i wegetariańskie też, bo knajpa nie jest 100% wegańska) jest z pomysłem, jest to coś innego niż w innych knajpach, i widać, że się starają, ale… te starania różnie wychodzą. Mnie kupili farinatą, czyli czymś pomięzy pizzą a omletem, z z warzywkami i naprawdę pysznym majonezem – cudo! 10 na 10! Danie idealne! Serio serio. Kajtkowi posmakował też bardzo sos tajski z grzybami shitake i warzywami. Zupa-krem ze szpinaku była ciekawa, warta spróbowania, ale jednak już drugi raz bym jej nie zamówiła. Za to pasztet i lasagne z grzybami i soczewicą – to już totalne klapy! Pasztet smakował tak, jakby po prostu zblendowano warzywa z bulionu. Lasagne natomiast dla K. była za bardzo ciapowata, a dla mnie zbyt pieprzna i… niedoprawiona (smakowała, jakby po prostu jedyną przyprawą, jakiej użyto, był pieprz, fuj!).

Duży plus ode mnie też za wystrój (przytulnie, ale jednocześnie stylowo), deserki (smaczne, choć drogie strasznie – 10 zł za kubeczek musu mango to jednak przesada!) i zmienne menu (ponoć zmienia się co 2-3 dni, choć są pewne stałe pozycje).

Późny obiad w Szarym Stole. Ale tu ładnie! #mortycjawkrakowie #igerskrakow #wegekrakow #vegancracow

Post udostępniony przez blogger, vegan, crazy cat lady (@mortycja_com)

PIZZA LOFT

Z wyglądu taka trochę speluna, ale to bardziej pub oferujący również pizze (swoją drogą ktoś, kto to wymyślił, to geniusz! W końcu jak człowiek się napije, to gastro max się włącza, hehe), a nie restauracja z prawdziwego zdarzenia, więc w pełni wybaczalne. Ogromny plus za naprawdę spory wybór wegańskich pizz (menu dla wszystkożerców i dla wegusów są tej samej długości!), no i za ich smak. Pycha!

NOVA KROVA

Pierwsze wrażenie – burgerownia! Ale prócz burgerów są i inne opcje, np. zupy, frytki z warzyw korzeniowych (przepyszne, choć w ogóle nie chrupiące), ………….. A w niedziele jest brunch ze szwedzkim stołem, czyli płacisz 15 ziko i jesz, ile chcesz i co chcesz. A do jedzenia na owym brunchu są mini bułeczki, świeżo robione pasty (najlepszy twarożek z tofu, jaki w życiu jadłam! w ogóle nie skminiłam, że to z tofu i wręcz nabrałam podejrzeń, że to prawdziwy niewegański twarożek, hehe), warzywka, naleśniki, pasztet, sałatki… I do tego w cenie również soki i herbata.

Ogromny plus też za wystrój – przepięknie to urządzili, jest klimat! Niestety, minus za słabe oświetlenie, brak ogrzewania (naprawdę porządnie zmarzłam!) i… kapanie na głowę (wszystko się skrapla na rurach pod sufitem i potem kapie na klientów). Tak czy siak – polecam!

KROWARZYWA

Krowarzyw chyba nikomu przedstawiać nie trzeba – bezkonkurencyjne burgery, i to tuż przy Rynku. Obowiązkowy punkt wizyty w Krakowie, tak samo jak Vegab.

KARMA

Jedzonko smaczne i wnętrze ładne, ale… weźcie pod uwagę jako ostateczność, bo Karma nie jest stricte wegańską knajpą. W menu mają mało wegańskich opcji (gdy my tam trafiliśmy, była kanapka, zupa-krem pomidorowa z jabłkiem i curry)  i w dodatku nieco przeginają z cenami. 12 zł za pajdę chleba z pastą niby-jajeczną i zieleniną? Bitch, please! Ale jednak sprawiedliwość Karmie muszę oddać, że Kajtek naprawdę strasznie się zachwycał tą kanapką (ja nie jadłam). Zupa też była super, curry bez szału.

CO JESZCZE???

W planie mieliśmy jeszcze Pod Norenami i Glonojada. I do obu knajp trafiliśmy, ale…

  • Glonojadzie nie ma prawie nic wegańskiego! Chyba tylko pierogi z soczewicą i samosy. I niby tacosy, które są w menu, ale w praktyce już ich nie sprzedają. Poza tym wszystko wegetariańskie. Zadowoliłam się lassi ananasowym, ale biada temu, kto mi polecił Glonojada jako wegańską knajpę!
  • w Pod Norenami w weekendowy wieczór był taki tłok,  że bez rezerwacji nie udało nam się tam zjeść, a szkoda, bo słyszałam dużo dobrych opinii.

Pst, sprawdź także:

*

Podobało się? W takim razie polub mnie na fejsbuku i zaobserwuj na bloglovin, aby nie przegapić kolejnych wpisów!